niedziela, 10 sierpnia 2008

Dwie Polski

Dobre (?) wiatry przygnały mnie do Bornego Sulinowa. Naszła mnie tam refleksja.

Wielu znajduje przyjemność w dzieleniu mojego kraju. Na Polskę A i Polskę B na przykład. Na miasto i wieś. Na III i IV RP. Na sanację i komunę. Na ciemnogród i oświecenie. Na tych co wierzą w Rydzyka i na takich co wierzą w Tischnera. I tak dalej, i tak dalej.

A ja, chodząc po ulicach Bornego, pomyślałem sobie, że ważniejszy być może jest inny podział. Na Polskę prze ogaceniem i po ogaceniu. Patrząc na znikające pod taflami styropianu ostatnie ślady niemieckiej i radzieckiej przeszłości miasta, przypominałem sobie wszystkie moje kochane pomorskie wsie i miasta. Kiedyś ceglastoczerwone i biało-szare. Dziś słodkożółte i majtkoworóżowe. Przypomniałem sobie warszawskie osiedle SND, którego wszystkie bloki były dawniej kredowobiałe. W połączeniu z charakterystyczną linią balkonów sprawiało to wrażenie wyciągniętych na brzeg szkieletów ogromnych ryb. Dziś to osiedle mieni się wszyskimi kolorami tęczy. A Sady Żoliborskie? A... Ale łza nie zakręciła mi się w oku. Bo uświadomiłem sobie, jak kruchy jest styropian i tak zwany szlachetny (bynajmniej) tynk. Może za jakiś czas kolejne pokolenie w swej fazie burzy i naporu chwyci mesle, dłuta i młotki, a potem skuje te wszystkie styropiany, baranki i lilaróże? I wszyscy oniemiejemy z zachwytu. A rodzina Waglewskich zamiast "chcemy ściągać barchanowe majty" zaśpiewa "chcemy psuć styropianowe płyty"?

0 komentarze: